7 grzechów Polek podczas wizyt u fryzjera (z przymrużeniem oka)

klient:

Kemon

|

Wrzesień 2017

7 grzechów Polek podczas wizyt u fryzjera (z przymrużeniem oka)

 

Istnieją miejsca i instytucje, w których wymagane jest przestrzeganie pewnych zasad, które są tak oczywiste, że często nawet o nich nie myślimy, a złamanie ich jest dla nas sporym faux pas. Idąc do stomatologa myjemy więc zęby, do okulisty, nie zakładamy soczewek kontaktowych, a planując kupno butów zakładamy najnowsze skarpety. Czy jednak wiemy jakie błędy popełniane są podczas wizyt w salonach w fryzjerskich? Oto 7 grzechów głównych.

 

  1. Pycha (Ja wiem lepiej!)

Klientka ufa fryzjerowi, ale jednak zawsze wie lepiej. Przecież to ona zna siebie lepiej niż ktokolwiek. Fryzjer, owszem ma wiedzę, talent i doświadczenie. Klientka potrafi mu zaufać, jednak największe zaufanie ma do siebie, bo kto inny zna ją tak dobrze?

Rada: Fryzjer nigdy nie będzie chciał skrzywdzić klientki. Zależy mu na tym, żeby była zadowolona, chwaliła się koleżankom nową fryzurą i wracała do jego salonu. Warto znaleźć dobrego eksperta i zdać się na niego. Obie strony na tym zyskają.

 

  1. Zawiść (Jest taka brzydka, ale ma takie świetne włosy.)

Klientka przynosi wycięte z gazety lub znalezione w internecie zdjęcie i chce wyglądać dokładnie tak, jak gwiazda ze zdjęcia. Zapomina przy tym, że wygląd to nie tylko fryzura, a przygotowanie tej ze zdjęcia, przed wyjściem na czerwony dywan trwało minimum trzy godziny.

Rada: Zawsze warto znaleźć inspirację, ale traktować ją jako kierunek, a nie sztywną wytyczną jak ma wyglądać fryzura. Każdą należy dopasować do kształtu twarzy, czy rodzaju włosów, a także typu urody.

 

  1. Chciwość (Szybkie podcięcie grzywki to taniej?)

Klientka wbiega do salonu, siada na fotelu i chce mieć szybko i tanio.  Jednocześnie równo, dokładnie, symetrycznie podciętą grzywkę, zapominając, że są zawody i zalicza się do nich stylista fryzur, w których szybko i tanio nie znaczy dobrze.

Rada: Podcięcie grzywki nie jest usługą drogą i trwającą dłużej niż kwadrans. Wystarczy znaleźć ten kwadrans, umówić wcześniej wizytę, a fryzjer na pewno podetnie grzywkę tak, że cała fryzura nabierze świeżości.

 

  1. Gniew (Jak to mnie nie wciśniesz?)

Klientka dzwoni z płaczem, że za dwa dni ma randkę i musi wyglądać zjawiskowo. Jej fryzjer ma pełen kalendarz, ale ona jest stałą klientką, w tak ważnym momencie życia, przecież on musi… musi… Jak to nie może? Jestem stałą klientką!

Rada: Fryzjer na pewno chce, ale często nawet jeśli bardzo chce, nie może wyznaczyć terminu, ponieważ ma inne zobowiązania. Warto obserwować swoje włosy, by móc stwierdzić po jakim czasie od wizyty przestają wyglądać tak, jak powinny i ustalić sobie regularne wizyty w salonie fryzjerskim. Włosy wtedy zawsze będą w formie i nie zaskoczą nas nagłe sytuacje.

 

  1. Gnuśność (Zaspałam…)

Klientka spóźnia się godzinę i wymaga od fryzjera, że przyjmie ją, mimo spóźnienia, bo przecież ona zaspała, przedłużyło jej się spotkanie z przyjaciółką, nie wiedziała w co się ubrać. Fryzjer nie ma jak jej przyjąć, ponieważ jest w trakcie obsługi kolejnej klientki.

Rada: Planując wizytę u fryzjera, warto być w salonie punktualnie. Dobrze wykonana praca fryzjera wymaga tyle czasu ile on mówi, kiedy umawiana jest wizyta. Nie można jej skrócić, bo będzie robiona w pośpiechu, a w konsekwencji mniej dokładnie. A przede wszystkim odbierze Klientce ten jeden z niewielu momentów w ciągu dnia kiedy może odpocząć i zadbać o siebie w spokoju.

 

  1. Nieumiarkowanie (Ostatnio byłam w innym salonie, a miesiąc temu w jeszcze innym.)

Klientka nie potrafi wybrać jednego salonu, do którego będzie regularnie przychodzić. Przychodzi do fryzjera spontanicznie, kiedy ma chwilę, kiedy jest jej po drodze. W rezultacie żaden fryzjer nie może dobrze poznać jej włosów, a ona sama jest nieustannie niezadowolona z usług.

Rada: Zdecydowanie się na usługi jednego, stałego fryzjera spowoduje, że pozna on włosy klientki i będzie mógł dbać o nie wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenie. Klientka będzie w stanie mu zaufać i po pewnym czasie nie będzie chciała już odwiedzać innych salonów.

 

  1. Nieczystość (Wiem, że miałam tego nie robić, ale umyłam włosy godzinę temu.)

Klientka przychodzi na farbowanie włosów ze świeżo umytymi włosami, mimo, że fryzjer kolejny raz prosił ją, aby tego nie robiła. Na nieumytych włosach lepiej wchłania się farba i to jest ważniejsze dla fryzjera niż to, że włosy klientki pachną najnowszym szamponem.

Rada: Wiemy, że to niekomfortowe wyjść z domu z nieumytymi włosami, ale w przypadku farbowania włosów, naprawdę dobrze się przemęczyć, dla lepszego efektu. A na bad hair day pomoże czapka albo kapelusz 😊